RELACJA Z RAJDU
nieocenzurowano...
Opowiadanie
Już kilka dni przed rajdem wszyscy jeźdźcy spoglądali z niepokojem przez okno i oglądali prognozy pogody. Zdawaliśmy sobie sprawę, że brzydka pogoda i deszcz mogą w dużym stopniu ostudzić nasz ułański entuzjazm. Kiedy w sobotni poranek zebraliśmy się i spojrzeliśmy na niebo,twarzenam pojaśniały. A więc udało się- impregnat do ubrań, zakupiony przez panią Iwonkę, poradził sobie z deszczem profilaktycznie i natychmiastowo...
RELACJA Z RAJDU
nieocenzurowano...
Opowiadanie
Już kilka dni przed rajdem wszyscy jeźdźcy spoglądali z niepokojem przez okno i oglądali prognozy pogody. Zdawaliśmy sobie sprawę, że brzydka pogoda i deszcz mogą w dużym stopniu ostudzić nasz ułański entuzjazm. Kiedy w sobotni poranek zebraliśmy się i spojrzeliśmy na niebo,twarzenam pojaśniały. A więc udało się- impregnat do ubrań, zakupiony przez panią Iwonkę, poradził sobie z deszczem profilaktycznie i natychmiastowo.
Po czyszczeniu i osiodłaniu każdy dosiadł swego rumaka, zrobiliśmy piękne zdjęcie, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w las.
Wtedy jeszcze nikt nawet nie wyobrażał sobie ile w ciągu następnych dwóch dni przeżyjemy... Pani Iwonka zaczęła od krótkiej piosenki, po czym przeszła do nauki oddychania. Wszystko to czego dowiedzieliśmy się wtedy na pewno zapamiętamy do końca życia. Zwłaszcza ci, którzy zostali później przepytani :)
Celem rajdu było odnalezienie 'MałYgi' (takiej małej miescowości - Małgi) oraz ucieczka przed brukiem. 'MałYga' uciekała od dwóch lat, a bruk gonił nas odkąd pamiętamy.
Małgi i tym razem nie udało nam się odnaleźć. W końcu zabłądziliśmy, więc musieliśmy "upolować" żółtego malucha, który akurat przejeżdżał, i zapytać kierowcę o to gdzie jesteśmy. Wracaliśmy wspaniałym galopem, aż spotkaliśmy pana Piotra wraz z obiadem. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie... ucieczka Reszki. Ta młoda eRka urwała gałąź do której była przywiązana, i pognała w las, chcąc wrócić do swojego źrebaka. I wtedy się zaczęło - pani Kinga i pan Piotr pojechali samochodem jej szukać. A pani Iwona i pan Jarek poświęcili się gimnastyce..... Nie powiem, ciekawej. Pani Kinga i pan Piotr wrócili niedługo z pustymi rękami :( i ruszyliśmy dalej, na poszukiwania zaginionej Reszki. Pani Kinga postanowiła iść, ale zmartwieni jeźdźcy wymyślili inny sposób - p.Kinga wraz z Pigmejem wdrapały się na Dziamkę. Taaaa... Obie o mało nie spadły ze śmiechu. Pani Iwonka zabrała się za robienie filmów oraz, co ciekawe, zaczęły powstawać wierszyki:
Ziemia drży,
Kiedy Baśka pędzi. (p.Iwonka)
Wszyscy cierpią niewygody,
To ułani z Zimnej Wody.(p.Jarek)
***
...oj było ich mnóstwo, nie dało się wszystkich spamiętać :)
Bez Reszki dojechaliśmy do stajni. Konie zostały, a pani Kinga i pan Piotr znów pojechali na poszukiwania klaczy. Reszta rajdowców wpakowała się do samochodu pana Jarka i ruszyli do pięknego, cudownie nagrzanego domku w lesie. Tam wypiliśmy parę litrów gorącej herbaty i upiekliśmy kiełbaski w kominku. Co prawda były trochę rakotwórcze, bo spalone, ale pyszne :] p. Iwonka i p. Jarek powrócili do ćwiczeń...... później poszukiwacze wrócili (znów nic.. :( ) i posiedzieliśmy sobie do 11-tej.
Och, zapomniałabym. Tego samego dnia Pigmej spadł z konia (przez własną głupotę.. :p), Jurgen urwał strzemię (na szczęście bez konsekwencji), pani Kinga zgubiła czapkę (!),a pan Piotr kurtkę (musieliśmy się wręcz zatrzymać :]).Pana Jarka bolały plecy, a pani Iwona bez przerwy była szczęśliwa :D I widzieliśmy mnóstwo pięknych saren i jednego lub dwa wielkie jelenie z taaaaaaakimi rogami.
Następnego dnia wstaliśmy wypoczęci i gotowi, ale wróg zakradł się w nasze szeregi i zasiał niepokój w naszych dzielnych sercach. Mianowicie tata Pigmeja przyjechał z wymownymi kaloszami, mówiąc, że na dworzu sš cztery stopnie i leje! Cóż... w końcu jesteśmy prawidziwymi jeźdźcami, tak? Ubraliśmy się jak na Syberię, ale okazało się, że już nie pada, a temperatura wzrasta. Bezsprzecznie Impregnat działał!
Ruszyliśmy szybko, pragnąc przede wszystkim odnaleźć Reszkę. I co?
Udało się! Już po pół godzinie, po pięknym, długim galopie, wpadliśmy na przeszczęśliwego Darka na Reszce. Czuliśmy, że jest to dobry znak! Parę godzin później, odnaleźliśmy Małygę i ani razu nie trafiliśmy na bruk! Czyż to nie wspaniałe? A deszcz zapowiadany na cały weekend, pojawił się dopiero w ostatnich 10 minutach jazdy i.. okazało się, że impregnat nie działał, p.Iwona miała mokre spodnie! A tak w ogóle, to już rezerwuję miejce za rok :D
Pigmej
Dziękujemy bardzo Maji za relację zapraszamy do komentowania na forum.
Zdjęcia przesyłajcie na stajnia@zimnawoda.pl
Stajnia Zimna Woda tel. +48(89) 625 91 91 tel. kom +48 606 235 994 e-mail: stajnia@zimnawoda.pl
Klub Jeździecki Zimna Woda Zimna Woda 1 13-100 Nidzica e-mail: klub@zimnawoda.pl
realizacjastrony internetowe Studio Fabryka



